Pracując nad tym plakatem, myślałem o nim jak o opowieści, którą gotuje się powoli — warstwa po warstwie, jak dobrą miskę ramenu. Zaczęło się od pomysłu na zderzenie światów: japońskiej estetyki, festiwalowej energii i lekkiego, surrealistycznego humoru. Chciałem, żeby obraz był jednocześnie zaproszeniem i historią, którą można „czytać” wzrokiem.
Centralną kompozycję zbudowałem wokół miski ramenu — symbolu wspólnoty, ciepła i celebracji. Z niej wyłania się jednorożec, postać nieoczywista, trochę bajkowa, trochę ironiczna. To dla mnie znak wolności twórczej i dystansu do dosłowności. Każdy element — jajka z uśmiechem, falujące noodle, liście unoszące się w powietrzu — dodawałem świadomie, traktując je jak rytm i pauzy w wizualnej narracji.
Typografia zamyka kompozycję klamrą. Litery są mocne, niemal plakatowe w klasycznym sensie, ale nie dominują obrazu — mają współistnieć z ilustracją, a nie ją zagłuszać. Cały proces traktowałem jak dialog: między formą a treścią, żartem a estetyką, kulturą wysoką i popową lekkością.